Ziarenko było jednak tak małe, że je zgubił; wziął więc ze słoika z marynatą następne, które też gdzieś się zapodziało. Pewnego dnia, kiedy zgubił kolejne ziarenko, przyszedł mu do głowy pomysł, by zatopić je w plastikowej kulce. Mógłby nosić ją w kieszeni albo przyczepić do łańcuszka od zegarka, aby zawsze przypominała mu, że jeśli będzie miał wiarę choćby jak ziarnko gorczycy, nic nie będzie dla niego niemożliwe. Zwrócił się do rzekomego eksperta od plastików, pytając, jak zatopić ziarenko gorczycy w plastikowej kulce tak, żeby nie było bąbelka powietrza. "Ekspert" powiedział, że nie można tego zrobić, ponieważ nikt jeszcze tego nigdy nie zrobił, co oczywiście nie jest żadnym powodem. .

Na to nie mogliśmy poradzić.. - Ty chora suko - warknęła Elizabeth i trzasnęła słuchawką. Dwadzieścia minut potem zadzwonił Havelock i Elizabeth Andrews nie miała ochoty raz jeszcze opowiadać całej historii. Poradził jej, by oddzwoniła do Białego Domu, kiedy poczuje się lepiej. To poskutkowało. Telefon w gabinecie odezwał się sześć minut potem.. Będzie musiała przejść przez tę ciężką próbę. Językiem wepchnął kamień w maleńkie nacięcie, które zrobił wcześniej, w wybranym miejscu, dokładnie w samym centrum ośrodka ruchu. Potem zgarnął językiem delikatny proszek naszykowany w małym pojemniczku i polizał kamień oraz całe pole operacyjne.. - A najpierw zginie Mazowsze. Znajdziesz tam zawsze robotę - nie bój się! - Hej! żeby stryj był zdrów, zaraz bym tam pociągnął.. - To nie takie łatwe. Dlaczego miałby zgodzić się tam jechać? spytał Pyle.. . - Litości! - wrzasnął Skomlik, padając na kolana. Darujcie życiem! Ja dzieci małe mam... Malutkie... Dziewczyna cięła ostro, skręcając się w biodrach. Krew siknęła na bieloną ścianę szeroką, nieregularną smugą karminowych punkcików. - Nie cierpię malutkich dzieci - powiedziała ostrzyżona, szybkim ruchem zrzucając palcami krew ze zbroii. - Nie stój, Mistle - ponaglił ją ten ze szkarłatną przepaską. - Do koni! Trzeba wiać! To nilfgaardzka osada, nie mamy tu przyjaciół! Szczury błyskawicznie wybiegły z karczmy. Ciri nie. Masywna postać znika w przepastnych korytarzach mieszkania. Skrzypią stare klepki, coś z hukiem spada na podłogę.. Niemieckiego barona..